czwartek, 04 lutego 2010
"Martyna Wojciechowska przemierzyła kulę ziemską w poszukiwaniu bohaterek do swojego najnowszego programu Kobieta na krańcu świata.. Odnalazła je między innymi w najbiedniejszej dzielnicy boliwijskiego La Paz, na argentyńskiej pampie, rajskiej plaży Zanzibaru i w pływającym domu na zatoce Ha Long. Książka składa się z reportaży pokazujących te fascynujące miejsca, i kulturę. Mężczyźni czasami żartują, że jest jedno co łączy wszystkie pokolenia- nikt nigdy nie zrozumie kobiet. Może jest w tym sporo prawdy, jednak nie można zaprzeczyć, że nikt nie zrozumie kobiety jak druga kobieta. Martyna Wojciechowska udowodniła w swojej książce, że nie ważne czy pochodzi się z Kenii, Boliwii, czy Wietnamu. Nie liczy się kolor skóry, bogactwo. Każda z nas ma podobne marzenia, każda dąży do własnych celów, walczy z nietolerancją. W książce możemy spotkać zarówno niezależne kobiety z pasją, jak i uciemiężone żony- jednak tylko z pozoru są takie bezbronne. Największym szokiem była dla mnie podróż po Wenezueli. Tylko my same sobie możemy zgotować taki los- jaki? Nie mogę zdradzić. Chociaż niezbyt przepadam za autorką, to w tej książce dała z siebie wszystko. Ogromnie mi się podobała, zwłaszcza, że telewizyjnego odpowiednika oglądałam tylko 3 odcinki. Niestety w tym czasie miałam zajęcia :( Każda z historii jest dobrze dopracowana, mamy tło polityczne, społeczne, problemy, historię kobiet, ich zwierzenia, środowisko i zdjęcia...Zdjęcia, zdjęcia, mnóstwo pięknych zdjęć. Łapię się na tym, że czytam coraz szybciej, żeby obejrzeć ilustracje do tekstu. Czyta się błyskawicznie, przepiękne wydanie National Geographic. Z racji sesji czytałam małymi dawkami, ot tak kilka stron o drugiej w nocy na rozluźnienie przed snem. Czasami wracając autobusem. Aż żal było wysiadać, bo wiedziałam, że w domu już nie będę mogła jej czytać. Tym sposobem nie wychodząc z domu odbyłam podróż kulturową po ośmiu krajach. Co ważne, książka jest pisana bardzo przystępnym językiem, jest ciekawa- ma formę bardziej pamiętnika z podróży. Zawiera rozmowy z kobietami, po prostu babskie plotki. I okazuje się, że bariera językowa, religia, kolor skóry, kraj i kultura nie są w stanie przeszkodzić w zrozumieniu drugiej osoby. Już wiem, że w tegorocznym empikowym 3 za 2 sięgnę po książkę/i(?) Beaty Pawlikowskiej i jeden, bądź więcej książek z serii Poznaj Świat. 10/10
poniedziałek, 01 lutego 2010
"Poruszająca opowieść o miłości, poświęceniu, utraconych szansach i niespełnionych marzeniach. Rzadko kiedy trafia się książka w której nie czuję choć odrobiny sympatii i empatii do choćby jednego bohatera. Niestety tak jest w tym przypadku. Starałam się, wczytywałam, ale książka odrzucała mnie od samego początku. Może nie tyle książka, co główni bohaterowie. Przez bardzo długi czas jesteśmy świadkami kłótni małżeńskiej. Kłótni, w zasadzie sama nie wiem o co. Już miałam porzucić czytanie, ale wyrzuty sumienia mi nie pozwoliły. Próbuję zrozumieć emocje targające tą parą i ich wzajemne pretensje i nie mogę. Autor podsuwa nam też dwie inne pary mieszkające po sąsiedzku. Każda z nich ma swoje tajemnice, niedomówienia. Życie na przedmieściach aż ocieka obłudą. Wzajemne oskarżenia, plotki, wszędobylska hipokryzja. Tak naprawdę jedyną szczerą i logicznie myślącą osobą jest John, mężczyzna ze szpitala psychiatrycznego- oddziału zamkniętego. Reszta jest zbyt zajęta swoimi sprawami, żeby myśleć rozsądnie. Pierwsza myśl jaka przychodzi mi do głowy o April i Franku- para egoistów. Ci ludzie myślą tylko o własnej wygodzie, o własnych sprawach. Autor próbuje tłumaczyć ich zachowanie trudnym dzieciństwem.Było ono niezbyt miłe, byli odrzuceni przez rodziców, jednak skoro dojrzeli do założenia rodziny powinni zachowywać się jak rozsądni ludzie. Myślałam, że wyjazd do Europy coś zmieni, że tytułowa droga się właśnie dla nich rozpocznie, ale to co stało się dalej wyprowadziło mnie z błędu. Wheelerowie sami komplikują sobie życie i krzywdzą się bez celu. Po co? Nie wiadomo. Jednym słowem może skutecznie zniechęcać do małżeństwa. Na plus przemawia zakończenie. Obraz wydarzeń widziany oczami dwójki małżeństw po sąsiedzku. Być może zmienię zdanie i ocena jest za surowa, a może zbyt łagodna, ale chwilowo będzie taka. Może zmienię zdanie po obejrzeniu filmu. Właśnie film polecały mi dwie osoby, jedna z nich po nim kupiła książkę.
5/10
czwartek, 21 stycznia 2010
Wędrując po blogach zauważyłam, że Padma zorganizowała nowe wyzwanie książkowe. Ponieważ kolorowe wyzwanie było ciekawym przeżyciem, połączyłam je z Literaturą na peryferiach, którego niestety już nie recenzowałam. Na czym polega wyzwanie? Spośród listy lektur, które zdobyły nagrody literackie wybieramy po jednej obowiązkowej. Na przeczytanie i opis wrażeń mamy czas od 11 stycznia do 30 czerwca. Książki możemy opisywać na własnych blogach, bądź tutaj Stworzenie listy było dla mnie nie lada problemem, o ile co do nagrody Bookera nie miałam większych wątpliwości( aczkolwiek wypatrzyłam jeszcze kilka ciekawych tytułów), to z resztą zrobiłam losowanie. Największy problem miałam z Nagrodą Nike, ubolewam, że czytam tak mało polskich autorów. Oto wyłonieni szczęśliwcy: Booker Prize 2008 – Biały Tygrys Aravind Adiga Nagroda Nike Orange Prize 2005: Lionel Shriver – Musimy porozmawiać o Kevinie Prix Concourt W liście mogą nastąpić zmiany, zależy to od dostępności książek i ich cen :) Niestety z mojej kochanej biblioteki zostałam prawie wyklęta i wstyd mi tam wracać. Zachęcam wszystkich do udziału w wyzwaniu, a wszystkich nie-bloggerów do stworzenia własnej listy lektur do przeczytania. Pozdrawiam gorąco i do zobaczenia po sesji :) (bądź w trakcie, gdy znajdę czas) |
Zakładki:
Biorę udział:
Czytam(również w najbliższej przyszłości):
Literatura na peryferiach(plan lektur):
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||