niedziela, 16 października 2011
"MaryMarie, wychowana w małym szwedzkim miasteczku, w rodzinie ofiary Holocaustu, wyrasta na zdolną studentkę, członkinię nieformalnego Klubu Bilardowego Przyszłość, zrzeszającego grupę przyjaciół z wczesnej młodości. Kobieta osiąga sukces zawodowy - staje się uznaną dziennikarką, a następnie ministrem. W rządzie zajmuje się między innymi problemem przemocy seksualnej i handlem żywym towarem. W jej życiu osobistym brakuje jednak szczęścia. Mąż, notoryczny kobieciarz, jest sparaliżowany po tym, jak w jednym ze wschodnioeuropejskich miast zostaje wyrzucony przez okno, najprawdopodobniej przez nieletnią prostytutkę. Gdy MaryMarie czuwa przy łóżku chorego, zastanawia się, co w tej sytuacji zrobiłaby Mary, a co Marie. Odpowiedź nasuwa się sama. Jedna - pozwoliłaby mu żyć, druga - odłączyłaby od respiratora... W tym miejscu drogi Mary i Marie rozchodzą się, ich losy - choć pozostają ze sobą w ścisłym związku - biegną w całkiem przeciwnych kierunkach..." Wieki tu nie pisałam, nauka, pisanie pracy i ogólny wstęp do pisania. Praca obroniona, więc powracam z masą książek. Planuję zrobic recenzje McCarthyego, Allende i wielu innych książek, które już ledwo pamiętam. Zacznę od książki, którą przeczytałam wczoraj. Ostatnio króluje u mnie literatura skandynawska, jakoś podświadomie wchodzę w alejkę z nią w bibliotece. Zaintrygował mnie opis na okładce, więc wypożyczyłam. Jestem pod ogromnym wrażeniem tej książki. Nie jest to łatwa lektura, często wystarczyła chwila nieuwagi bym myślała : "nie ogarniam". Tam gdzie kończy się Mary, zaczyna się Marie. Dwie zupełnie różne historie życia. Zbrodniarka i pani minister, troskliwa bądź mściwa żona. Obydwa światy toczą się równolegle, bo gdy jedna zasypia, to druga się budzi. Na początku ciężko było mi się przyzwyczaic, że każdy akapit należy do innej bohaterki, a czasami do osób postronnych. Książka opowiada o tym "co by było gdyby", jedna historia jest prawdziwa, druga to świat urojony. Która? Na początku mnie to ciekawiło, zagryzałam wargi i zastanawiałam się, która bohaterka pochodzi ze świata realnego. Później nie było to dla mnie ważne, bardziej interesowało mnie co zrobi ta druga. Świat współczesny mieszał się również z przeszłością w licznych retrospekcjach. WIele osób twierdzi, że nie da się rozpoznac, czy to Mary, czy Marie jest rzeczywista. Wydaje mi się, że wiem. Zakończenie dało mi pewną wskazówkę i możliwośc interpretacji. Nie zdradzę jednak co o tym sądzę, ale szczerze zachęcam do lektury!
9.5/10
poniedziałek, 20 czerwca 2011
Osoby, które czytają mojego bloga wiedzą jaki wstręt do wampiropodobnych historii miałam. Niestety, albo stety dla fanów historia Belli i Edwarda tak mną wstrąsnęła, a może wzdrygnęła, że zwątpiłam w dokończenie sagi, albo czytanie o jakichkolwiek wampirach. Wyjątkiem były książki Moore`a, w których wampiry są fenomenalne, Pratchett deptał mu po piętach :) Wracając do tematu, o serii dowiedziałam się przez serial. Zachwalała mi go przyjaciółka, zachwytom nie było końca, a podobne opinie widziałam na pewnym kobiecym forum. Jak to u mnie z serialami bywa- wsiąkłam. Obejrzałam dostępny w Polsce pierwszy sezon, a później już w oryginale sezon drugi. Stacja CW każe czekac fanom do 8 września, więc postanowiłam zasięgnąc źródła, czyli książek. Seria ta powstała ponad 10 lat przed sagą "Zmierzch". Docelowo ma składac się z 10 tomów. Obecnie jest ich dostępnych 7. Tomy od 1-5 z racji na dosyc małą objętośc zostały wydane w Księgach- po 2-3 tomy na księgę. Wydawnictwo Amber wydało w tym roku już czwartą księgę. Zabierając się za lekturę wiedziałam jedno- ta książka to oddzielne dzieło niż film. Ale nie spodziewałam się aż takich różnic. Po pierwsze bohaterowie- wyglądają inaczej niż w serialu, są w innym wieku, mają inne pochodzenie, charakter, pojawiają się postaci których nie znamy ze szklanego ekranu, a niektórych po prostu w książce nie ma. Jeśli ktoś oglądał serial i chce przeczytac książkę, to czeka go nie lada zaskoczenie. Wiedziałam, że jest to książka skierowana raczej do nastolatek. Cóż, mam 22 lata na karku, ale nikt mi czytac nie zabroni :) Faktycznie na samym początku uderza to najbardziej, lekka ckliwośc wylewa się z kart książek, a zwroty "Stefano, och Stefano" przyprawiały mnie o ironiczny uśmieszek. Jednak co najważniejsze, autorka ma o niebo lepszy styl niż pani Meyer. Wiele osób oburzało się na moją recenzję zmierzchu, jednak okazuje się, że można po ludzku napisac książkę skierowaną do podobnej grupy wiekowej i o podobnej grupie. Oczywiście tematyka jest jaka jest, wampiry, romanse itp. ale czytało mi się bardzo przyjemnie. Wciąga, odpręża, miła odmiana od innych lektur. Wkrótce wrzucę inne recenzje i zdjęcia stosików :) Reasumując- czytało mi się przyjemnie, na tyle, że sięgnę po księgę drugą, którą zapobiegliwy tata już mi kupił :)
7.5/10(a może prawie 8, ale to byłoby niesprawiedliwe względem innych książek)
piątek, 10 czerwca 2011
"Młoda kobieta Celia Williams dokonuje aktu samospalenia na parkingu w San Diego. Jej narzeczony Lloyd nie jest w stanie pojąć, dlaczego pełna radości życia dziewczyna mogła poważyć się na taki krok. Następnego dnia na pustyni płonie autobus z kierowcą i dwunastoma pasażerami. Policja uważa, że był to akt zbiorowego samobójstwa. Tymczasem Lloyd spostrzega na ulicy postać do złudzenia przypominającą jego narzeczoną i postanawia na własną rękę wyjaśnić tę niesamowitą zagadkę." Choć może się to wydawać nieprawdopodobne nigdy, przenigdy nie miałam styczności z twórczością Mastertona. Żyłabym w błogiej nieświadomości dalej, gdybym nie dostała tej książki w prezencie. Tym sposobem książka przeleżakowała na półce kilka dobrych miesięcy, w zasadzie tyle ile trwa ciąża :) aż naszło mnie natchnienie na lekturę. Wciągnęłam się od pierwszych chwil, bo kilka przeczytanych stron i już pierwsza ofiara, kilka następnych i kolejne zwęglone zwłoki. Akcja zaczyna się rozwijać, ofiar przybywa, a autor wyjawia nam więcej szczegółów. Prawda zaczyna szokować, to co wydawało się zwykłą sektą religijną ma podłoże w pogańskich wierzeniach i trzeciej rzeszy. Okazuje się, że pomysł stworzenia rasy panów nie zaginął, a okoliczności śmierci Hitlera też są co najmniej dziwne. Więcej nie mogę zdradzić, żeby nie zepsuć lektury. Książka wciągnęła mnie niesamowicie do ostatniej strony, a zagadkowe zakończenie aż prosi się o dokończenie. Jeśli jednak spodziewacie się grozy i strachu, to możecie się zawieść. Z gatunku horroru można znaleźć osobniki z nadprzyrodzonymi zdolnościami, trochę magii. Bardziej przypomina mi thriller, bądź zwykłą sensację. Jednak polecam, a jeśli ktoś czytał inne książki Mastertona, to proszę o podsuwanie tytułów. Jestem ciekawa co warto jeszcze przeczytać. 9/10 |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Tagi
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||