Blog > Komentarze do wpisu

"Klub miłośniczek czekolady" C. Matthews

"Zapomnijcie o brylantach - to czekolada jest najlepszym przyjacielem dziewczyny!
Niektóre kobiety są uzależnione od zakupów, inne nigdy nie mają dość szampana. Są takie, które lubią usiąść z dobrą książką, inne wolą wyjść wieczorem z domu. A Lucy Lombard nie może żyć bez czekolady. Gęsta, kremowa, słodka, przepyszna czekolada jest niezastąpiona. W dodatku potrafi wszystko wyleczyć, od złamanego serca po ból głowy. Tę miłość Lucy podzielają trzy najlepsze przyjaciółki: Autumn, Nadia i Chantal. We cztery tworzą doborową grupę - Klub Miłośniczek Czekolady. Zawsze gdy pojawia się kryzys, spotykają się w swoim sanktuarium - kafejce Czekoladowe Niebo. Kiedy chłopak, który obiecuje wierność, nadal zdradza, szef flirtuje, mąż okazuje się nałogowym hazardzistą, a w małżeństwie brakuje miłości, można się zwierzyć przyjaciółkom i wzmocnić nadwątlone siły czekoladą.

"Klub Miłośniczek Czekolady" Carole Matthews to powieść smakowita, zabawna i wzruszająca. Losy czterech niepowtarzalnych kobiet z całkowicie rożnych światów jednoczy uzależnienie od czekolady."

 

Powrót po długiej przerwie z recenzją mało ambitnej książki. Nie czuję awersji do tzw. literatury na obcasach, wręcz przeciwnie czasami niektóre książki czytam z przyjemnością. Do niektórych wracam.

Co sądzę o tej książce? Do przeczytania, ale bez zbędnych zachwytów. Do bólu przewidywalna. W zasadzie możemy domyślić się każdej przygody, która dotyka przyjaciółek z Klubu Miłośniczek Czekolady.

Tytuł sugerowałby,że podczas lektury sami nabierzemy ochoty na słodkości. Wręcz przeciwnie, czytanie o podjadaniu 20 batoników i tabliczek czekolady przyprawiało mnie o mdłości, że przez myśl by mi nie przeszlo naśladowanie bohaterek.

Zakończenie ma zachęcić do sięgnięcia po drugą część książki, być może kiedyś to zrobię, ale nie czuję palącej potrzeby.

Plusem było to, że moje wydanie jest kieszonkowe, więc bez problemu kręciłam hula hopem i czytałam książkę.

4/10

 

Mam nadzieję, że będę już częstszym gościem na blogu. Niestety goni mnie pisanie pracy licencjackiej i przeglądam głównie książki wydawnictw czysto prawniczych, które są potwornie nudne, przeplatam je z lekturą kodeksów i czasopism z rynku nieruchomości. Nudyyyy.

niedziela, 08 maja 2011, ksiazkownia

Polecane wpisy

Komentarze
2011/05/08 21:57:38
Zastanawiałam się nad tą ksiażką, ale po Twojej recenzji sobie daruję.
Podziwiam, że umeisz tak dobrze kręcić hula hop, że ejdnocześnie sobie spokojnie czytasz:D
-
bujaczekowna
2011/05/10 15:58:53
Nie słyszałam o niej, ale chyba nie mam czego żałować ;)
-
Gość: Aurora, *.adsl.inetia.pl
2011/05/24 10:26:47
Chętnie poczytam ,choć szkoda, że tak ciekawy tytuł rozczarowuje przewidywalnością... Ale taka literatura "na obcasach" w sam raz pasuje do jedzenia arbuza na łące ;-)